sobota, 16 stycznia 2016

Celebrujmy codzienność......

    Kiedy to się stało, że się tak zmieniło. Często wspominamy z moim M. czasy kiedy byliśmy dziećmi. Chwile wówczas płynęły inaczej, po pracy ludzie mieli czas na to żeby pobyć razem,  wystawiano przed dom krzesła,  mężczyźni grali w karty, kobiety popijały kawkę z entą dolewką i paplali o tym i o tamtym. Dziś wymieniamy krótką wiadomość tekstową, a sąsiadów często nie dostrzegamy z okna pędzącego samochodu. To nie dla mnie, ja tak nie chcę. Mnie brakuje takich spokojnych chwil, które nie wywołują wyrzutów sumienia, że akurat coś powinnam.
Nie ma czasu dla sąsiadów, przyjaciół, dla rodziny, dla siebie. Spotkania zapisujemy w terminarzu, nie ma w nim miejsca na spontaniczność, wszystko planujemy. Do czego doszliśmy?  A gdzie czas dla rodziny, czas dla dzieci, czas dla nas? Nie sztuką jest zapełnić czas naszemu dziecku, niemal tak samo skutecznie jak nam samym, organizując mu dodatkowe zajęcia. Co w tym złego, przecież takie zajęcia rozwijają? I owszem rozwijają, tylko pamiętać musimy o zdrowym rozsądku, nie zarzucajmy maluchów taką ilością zajęć, z którą sobie nie poradzą. Pamiętajmy, że nasze dziecko rozwija się także poprzez zabawę. Bawmy się z naszymi dziećmi, bo to buduje dobre relacje, bo uczymy się siebie nawzajem, bo dzięki temu nasze dzieci będą szczęśliwe. A czego innego jak szczęścia pragniemy dla naszych dzieci. Wiem, jesteśmy zmęczeni po ciężkim dniu pracy, w głowie, aż buzuje od przetwarzanych wiadomości. Wiem, bo i ja tak mam. Ale i na to się nie godzę. Znajdźmy czas na wspólne chwile, na wspólne czytanie bajki przed snem, na wspólne przygotowanie posiłku. U nas posiłki często przygotowujemy razem, dzięki czemu kradniemy te krótkie chwile codzienności, by poczuć, że jesteśmy dla siebie najważniejsi. 
Celebrujmy codzienność!!! Tego życzę Wam i  nam:)
      Krótkie migawki z naszej codzienności:)
Jako, że zima jest także u Przedszkodamisa na podwórku stanął bałwan imieniem Olaf (co oczywiście nikogo nie zaskoczyło).







W piątkowy wieczór, spaliliśmy naszą choinkę i upiekliśmy sobie kiełbaski. Kilka lat temu mój mąż zrobił palenisko, które możemy przenosić w dowolne miejsce naszego ogrodu. Palenisko wykonane jest ze stali nierdzewnej i przez kilka lat użytkowania nas nie zawiodło. Podwójne dno, na którym pali się ogień, nie niszczy trawy. Czasem pieczemy na nim kiełbaski, czasem stawiamy kociołek, a nieraz opatulone żarem dochodzą w nim ziemniaki. 









Kiedy ostatnio wróciłam z pracy na tarasie przywitały mnie nasze kurki. Aż strach myśleć, co na nim pozostawiły. Na wiosnę koniecznie musimy się troszkę od nich odgrodzić:) Zabawne są kiedy je wypuszczam z zagrody, a one biegną za mną rządkiem:). Wiecie to takie niesamowite uczucie, nigdy nie sądziłam, że z tego można czerpać taką radość:). 







A dziś na naszym oczku wodnym wielkości kałuży Olga pobierała pierwsze lekcje jazdy na łyżwach.
Były upadki i wzloty:)









Cieszmy się chwilą, celebrujmy codzienność, zawalczmy o siebie:)
Miłej niedzieli:)

11 komentarzy:

  1. piękna codzienność, znam te wesołe popołudnia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze zerkam na Twoje kury- fajne stadko..... i na tarasie, szczęśliwe co??? :)

      Usuń
  2. Zachwyciło mnie już pierwsze zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam taka codziennosc ... piekne zdjecia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. u nas to się też same Olafy lepi, innej opcji wogóle nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja nawet nie próbowałabym negocjować:) pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Och zazdroszczę Olafka ,ogniska i łyżew :) My znowu chorujemy:( w tym roku chyba nie damy rady ulepić naszego Olafka :( Fantastyczne to wasze popołudnie , Olga ile ma latek ? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. I u nas szpital, dosłownie i w przenośni:( Olga jest już dumną pięciolatką:). Życzę zdrówka i Olafka na podwórku:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)